Ho! Ho! Merry...
Christmas!!!
Zapewne wielu z Was zna tytułowe słowa :). Mi osobiście mocno kojarzą się ze zbliżającym się końcem roku i oczywiście z okresem świątecznym, który jest wyjątkowy pod wieloma względami. Pomimo tego, że już od wielu lat Święta nie są białe, to jednak w dalszym ciągu mają pewien urok i magię w sobie. Oczywiście jest to też bardzo dobry okres w handlu. Co roku rozmawiając ze znajomymi wyzwala się mała rywalizacja, kto pierwszy w sklepach zauważy akcenty świąteczne na półkach. Do niedawna bywało tak, że owe znaki pojawiały się dopiero po 1 listopada, ale najnowsze dane mówią, że co niektórzy zauważyli je już wcześniej. Pomijając ten fakt, to okres świąteczny jest bardzo rozśpiewany i radosny. Choć nie jestem uzdolniony muzykalnie, to jednak wiele piosenek i utworów odnoszących się do tego okresu, bardzo przypada mi do gustu, z racji radosnych i żywych tonów. Jest oczywiście wśród nich ta jedna, jedyna, która wywołuje mocne emocje :). Z jej powodu, o czym dowiedziałem się niedawno, powstało pewne wyzwanie - Whamageddon. Jeżeli nie wiecie o co chodzi, tak jak ja jeszcze przed napisaniem tego artykułu, to polecam zajrzeć tutaj. Jeżeli jednak jesteście w tej bardzo wąskiej grupie, która nie wie o jaką piosenkę chodzi, to można jej posłuchać tutaj. Niemniej jednak, nie o piosence jest ten tekst, więc wróćmy na właściwe tory.
Jak już wcześniej wspominałem, grudzień to bardzo wyjątkowy miesiąc kojarzący się między innym ze Świętym Mikołajem i dawaniem prezentów. Ostatnio trafiłem na pewną ciekawą grafikę z mapą Polski, pokazującą kto i w jakim regionie jest odpowiedzialny za dostarczenie wymarzonych podarków.
Grafika została zaczerpnięta z Gazety Wrocławskiej. Jednak w owym artykule poruszano temat dostarczyciela prezentów w trakcie Wigilii Bożego Narodzenia. Ja jednak chciałbym się skupić na dniu 6 grudnia, nie tyle z racji otrzymanego od rodziców imienia ;) ale również, z racji magii, jaka odbywa się w trakcie nocy z 5 na 6 grudnia każdego roku. W trakcie tej magicznej nocy oraz w trakcie całego dnia 6 grudnia mają miejsce tak zwane Mikołajki. Wracając do grafiki z gazety oraz święta 6 grudnia wychodzi na to, że Mikołaj jest najbardziej zapracowanym kurierem w grudniu. Tak do tej pory sądziłem. Chociaż w moim rodzinnym domu prezenty pod choinkę przynosi Aniołek, to w nocy z 5 na 6 grudnia przychodził zawsze Święty Mikołaj z wymarzonymi prezentami. Oczywiście co roku obiecywałem sobie, że postaram się nie zasnąć, aby go w końcu zobaczyć, ale nigdy się to nie udało. Z biegiem lat dotarły do mnie smutne wieści, że to nie Mikołaj przynosi prezenty w nocy, a jego pomocnicy, czyli najczęściej po prostu rodzice. Niemniej jednak wspaniale wspominam te lata dzieciństwa, gdy wierzyłem w to, że to Święty Mikołaj przynosi prezenty i robi to, gdy ja śpię. Następnie w czasach szkolnych, urządzaliśmy sobie Mikołajki w klasie, gdy każdy losował inną osobę i w ustalonej kwocie sprawiał wylosowanej osobie prezent. To też miało pewnego rodzaju dawkę ekscytacji jaka towarzyszyła nocy z 6 grudnia. Moja Żona w dalszym ciągu w pracy organizuje tego typu zabawę, wśród swoich znajomych.
Z drugiej jednak strony, ostatnimi czasy chyba zatraciliśmy w sobie trochę tej magii, jaka towarzyszyła Mikołajkom. Winę za taki stan rzeczy oczywiście można zrzucić na wszechobecny marketing w sklepach, telewizji i innych środkach masowego przekazu, ale moim zdaniem problem leży w innym miejscu. Największym naszym problemem jest to, że....dorośliśmy i zapomnieliśmy o całej otoczce związanej z postacią Świętego Mikołaja. Oczywiście zakładam, że Wy, moi czytelnicy już nie wierzycie w tego pana z długą biała brodą, dużym brzuchem w czerwonym ubraniu i jeszcze do tego z latającymi saniami ciągniętych przez renifery. Jeżeli, jednak dopiero teraz dowiedzieliście się, że to fikcja to bardzo przepraszam :). Wracając jednak do otoczki. Kto z was pamięta z dzieciństwa ten okres przed nadejściem 6 grudnia? Znalezienie prezentu pod poduszką, lub koło łóżka to był tylko finał tego co działo się dużo wcześniej, bo przecież skąd Mikołaj ma wiedzieć co ma nam przynieść?
Ludzie zejdźcie z drogi, bo listonosz jedzie...
Od czasu gdy na świecie pojawiły się nasze dzieci, wróciliśmy do pewnych tradycji związanych z okresami świątecznymi. Jedną z takich tradycji jest pisanie listów do Świętego Mikołaja, bo właśnie z tego dokumentu napisanego przez nas, Mikołaj bierze informacje na temat naszych tegorocznych życzeń. Napisanie samego listu nie wystarczy, bo następnie należy pozostawić go w oknie lub wysłać pocztą na adres domu Mikołaja. I to jest pierwszy ważny element w świątecznej układance. Napisanie, a czasem narysowanie prezentów, jakie chcemy otrzymać to nie lada sztuka. Gdy list zostawimy w oknie lub na parapecie to rozpoczyna się kolejny etap - oczekiwanie kiedy ten list zostanie zabrany do fabryki prezentów. Gdy już zniknie z naszego pokoju, to nic innego nam nie pozostaje, jak cierpliwie czekać na przyjście Świętego Mikołaja. I tu zaczyna się moim zdaniem najważniejszy etap całej historii. Pamiętacie jeszcze pytania, jakie krążyły w waszych głowach w tym momencie? Czy Mikołaj dobrze przeczyta? Czy zdąży wyprodukować tą rzecz? Czy dostanę wszystko? Czy Mikołaj przyjdzie do mnie? No właśnie to ostatnie pytanie chyba jest najbardziej stresujące. Wszystkie te elementy składają się na wspomnianą wcześniej magię Świąt. To pisanie listu, analizowanie swojego zachowania, czy zasłużyliśmy na nagrodę, a następnie oczekiwanie na przyjście Świętego Mikołaja budują atmosferę. Jej kulminacyjnym momentem jest oczywiście odnalezienie prezentu pod naszą poduszką. Należy pamiętać, że nie zawsze dostaje się to, co sobie wymarzyliśmy, a czasem dostaje się tylko i wyłącznie rózgę :(. Niemniej jednak dla mnie osobiście jest to wspaniały czas w ciągu roku.
Niestety, z moich obserwacji wynika, że w dorosłym życiu, już tak magicznie nie bywa. Pytanie z czego to wynika? Czy nie możemy wprowadzić trochę magii do swojego życia? Oczywiście, wszyscy wiemy, że Święty Mikołaj nie przynosi prezentów, ale może warto wrócić do tego momentu gdy sami, jako dzieci pisaliśmy listy do Świętego Mikołaja? Parę lat temu, jedna z pacjentek powiedziała mi, że u nich w rodzinie w dalszym ciągu każdy musi napisać list do Mikołaja. Z jednej strony wynikało to z tego, że córka tej pani w dalszym ciągu wierzyła w Grubego Pana z Brodą, ale to i tak nie zwalniało pozostałych członków rodziny przed napisaniem ich listu z prezentami. Teraz przed świętami również wielu z nas zbiera listę prezentów, jakie chcieliby dostać ich bliscy. Często taka lista wysyłana jest e-mailem lub znajduje się w innych interaktywnych narzędziach. A co by się stało gdybyśmy napisali nasze życzenia na kartce, a najlepiej byśmy je narysowali? Następnie moglibyśmy wysłać tą listę do swoich bliskich lub zostawić w łatwo dostępnym miejscu aby inni mogli podejrzeć. Czy nie byłoby to magiczne? A może warto wrócić do czasów szkolnych i losować członków rodziny, dla których będziemy przygotowywać niespodzianki? Nie muszą to być wyszukane prezenty, bo można by się umówić na inny rodzaj podarunku. Dobrym przykładem takiego podejścia jest dla mnie ostatnio widziana świąteczna reklama Nutelli - Nutella with love. Dla chętnych do zobaczenia tutaj. Bo przecież nie chodzi o przedmiot, a o to, aby sprawić drugiej osobie radość.
Kończąc ten tekst, życzę Wam, aby ten czas był pełny radości w gronie najbliższych i co jeszcze ważne - przypomnijmy sobie czasy dzieciństwa i nie bądźmy tacy dorośli, jak nam się wydaje, że powinniśmy być, a może nieoczekiwanie odwiedzi nas Święty Mikołaj z wymarzonym prezentem ;). Wesołych Świąt i dziękuję, że tu zaglądacie!
P.S. Czy na nowo zaczęliście wierzyć w Mikołaja? Mam nadzieję, że tak :) bo jak wtedy odpowiecie na pytanie Waszego dziecka - Tato, a czy Mikołaj istnieje?, a w oczach swojej pociechy widzicie, że odpowiedź może być tylko jedna, a nie chcecie go przecież okłamywać?
P.S.2 Nie wiem jak Wam, ale za każdym razem gdy pada początek zdania - Tato, a czy...? przypomina mi się serial z Piotrem Fronczewskim - Tata, bo tata Marcina powiedział - do sprawdzenia tutaj.

Wywołałeś falę wspomnień z dzieciństwa:-). Rzeczywiście było tak jak opisujesz:-). Muszę przyznać, że gdzieś ta magia świąt z biegiem lat trochę u mnie zanikła, ale na szczęście moja starsza córka Magda jest prawdziwą dobrą wróżką czasu mikołajkowo - świątecznego i bardzo dba o nastrój, a i pojawienie się Zosi 15 miesięcy temu sprawiło, że jeszcze chętniej wracamy do magii świąt.
OdpowiedzUsuńWłaśnie oświadczyłam mojej rodzince, że od przyszłego roku wszyscy(niezależnie od wieku) piszemy lub rysujemy listy do Świętego Mikołaja i wszyscy przyjęli to z zadowoleniem :-).
Dziękuję za chwilę wspomnień i życzę zdrowych i wesołych świąt Bożego Narodzenia :-)
Cieszę się, że mogłem przywołać miłe wspomnienia :) Wesołych Świąt i miłego pisania listów do Świętego Mikołaja
UsuńWywołałeś falę wspomnień z dzieciństwa:-). Rzeczywiście było tak jak opisujesz:-). Muszę przyznać, że gdzieś ta magia świąt z biegiem lat trochę u mnie zanikła, ale na szczęście moja starsza córka Magda jest prawdziwą dobrą wróżką czasu mikołajkowo - świątecznego i bardzo dba o nastrój, a i pojawienie się Zosi 15 miesięcy temu sprawiło, że jeszcze chętniej wracamy do magii świąt.
OdpowiedzUsuńWłaśnie oświadczyłam mojej rodzince, że od przyszłego roku wszyscy(niezależnie od wieku) piszemy lub rysujemy listy do Świętego Mikołaja i wszyscy przyjęli to z zadowoleniem :-).
Dziękuję za chwilę wspomnień i życzę zdrowych i wesołych świąt Bożego Narodzenia :-)