“Kapitał intelektualny będzie zawsze przebijać atutem kapitał finansowy.” Paul Tudor Jones
Czym jest certyfikat?
Można by powiedzieć, że certyfikat to kawałek kartki, na której wypisane jest nasze imię i nazwisko oraz nazwa instytucji certyfikującej oraz rodzaj umiejętności jaką zdobyliśmy. Niestety bardzo często tak dumnie brzmiący dokument jest dołączony również jako potwierdzenie naszego udziału w wydarzeniu, typu szkolenie, warsztaty, konferencja. Dla osoby postronnej taki dokument może spowodować dwojaką reakcję - uznanie osoby przedstawiającej taki certyfikat lub zignorowanie tego tematu. I tutaj dochodzimy do pierwszej istotnej rzeczy, iż certyfikat certyfikatowi nie jest równy. Niemniej jednak istnieją pewne certyfikaty, które mogą nam otworzyć wiele drzwi. Co takiego w sobie mają, że mają taką siłę przebicia. Zacznijmy od firmy certyfikującej i jej wymagań odnośnie przyznawania tego typu zaszczytów. Dobrym przykładem może być np. Certified in the Governance of Enterprise IT (CGEIT), który jest przyznawany osobom z 5-cio letnim doświadczeniem zawodowym, w trzech z pięciu certyfikowanych obszarów i przynajmniej rok doświadczenia w zarządzaniu IT. Innym dobrym przykładem jest Certification of Capability in Business Analyst (CCBA), gdzie aby podejść do egzaminu należy wykazać się spełnieniem kryteriów takich jak:
- ukończenie minimum 3,750 godzin jako Business Analysis w ciągu 7 lat,
z czego w tych wymaganych godzinach, 900 godzin musi być w przynajmniej 2 z 6 BABOK Guide Knowledge Area,
przedstawić referencje,
Ukończenie co najmniej 21 godzin rozwoju zawodowego w ciągu ostatnich 4 lat.
Sam przebieg egzaminu może budować renomę certyfikatu. Bywają egzaminy prowadzone zdalnie, gdzie śledzony jest nasz każdy ruch, niedozwolone jest poruszanie ustami, ani nikt nie może wejść do pomieszczenia. Przed egzaminem należy udostępnić menadżer zadań na naszym komputerze oraz kamerę, aby egzaminator wiedział co się dzieje w pomieszczeniu, w którym się znajdujemy. To wszystko buduje pewną renomę dokumentu, jaki otrzymujemy po pozytywnie zdanym egzaminie. Jest on potwierdzeniem posiadania przez nas lub przez firmę pewnego poziomu wiedzy lub obowiązywania procedur i norm w trakcie naszej pracy.
To tylko papier...
W mojej karierze spotykam się z różnymi podejściami do tematu certyfikacji. Jedna grupa ludzi przekonywała, że nie warto zdobywać certyfikatów, bo jest to wiedza niepotrzebna, przestarzała i mocno odbiegająca od praktyki. Padało czasem stwierdzenie, że osoby z dużą liczbą certyfikatów nie posiadają wiedzy praktycznej i może to działać na ich niekorzyść w trakcie ubiegania się o pracę. Druga grupa zapewne wskazywała, że certyfikaty warto zdobywać, aby pogłębić swoją wiedzę, aby zdobyć uznanie u pracodawcy lub Klienta, jak i być może zarabiać więcej. Aby naświetlić podejście do certyfikacji przytoczę pewną historię, jaka miała miejsce parę lat temu w trakcie codziennego spotkania - Daily.
Dev: A gdzie jest Ola?
QA: Na egzaminie na certyfikat z testowania.
Dev: To są certyfikaty z testowania? Ja nie mam żadnego z programowania.
QA: Dlatego tyle błędów znajdujemy :D
Na szczęście nikt się nie obraził i było pełno śmiechu z tego. Jednak ta historia pokazuje w pewien sposób istotę zdobywania certyfikatów. Jak podają autorzy innych publikacji, zdobywanie certyfikatów w pewnych dziedzinach się nie sprawdza, ponieważ sytuacja w świecie technologii jest bardzo dynamiczna i co w obecnej chwili wydaje się odpowiednie lub modne, za parę lat może być traktowane jako przestarzałe podejście do tematu. Dlatego istotne jest podejście krytyczne przy wyborze certyfikacji. Warto zrobić mały research w tym temacie i sprawdzić opinie innych uczestników egzaminów. Można również prześledzić rynek pracy, aby sprawdzić czego wymagają przyszli pracodawcy. Dobrym pomysłem jest, aby wybierać takie certyfikaty, a może bardziej szkolenia przygotowujące do egzaminu, na których jest duża liczba ćwiczeń i praktyki. Sprawdzenie w boju tego, czego nauczyliśmy się w teorii, jest najlepszym sposobem zweryfikowania zdobytej wiedzy [1]. Należ wybierać takie certyfikaty, które nie będą tylko suchą teorią, a otrzymany po pozytywnym egzaminie, dokument tylko kawałkiem papieru, ale aby niósł za sobą wiedzę i umiejętności zastosowania tego w praktyce.
“Inwestycja w wiedzę wypłaca najlepsze odsetki” Benjamin Franklin
Kolejnym pytaniem z jakim należy się zmierzyć to to - czy warto poświęcać swój czas na zdobycie certyfikatu? Idealnie gdy pracodawca jest w stanie zapewnić nam czas na samorozwój w celu zdobycie kolejnych szczebli wiedzy. Oczywiście dla niego jest to również wartość dodana do portfolio firmy, która może przyciągnąć kolejnych zainteresowanych współpracą. Niemniej jednak, jak już wspomniałem wcześniej istnieją dwa podejście do tego tematu. Dla mnie osobiście, podchodzenie do egzaminów jest motywatorem do poszerzenia swojej wiedzy z tematu, który mnie interesuje, i w którym chcę się rozwijać. Oczywiście istnieje wiele źródeł, takich jak książki, czasopisma, webinary i wiele innych źródeł w Internecie, które pozwalają nam zdobyć tę wiedzę bez konieczności potwierdzenia jej na egzaminie. Jednak zdawanie egzaminów jest pewnego rodzaju potwierdzeniem opanowania materiału jakiego się uczyliśmy. Jakub Lenkow z Kruk S.A. przekonuje, że przygotowywanie się do egzaminu zmusza nas do poznania mniej popularnych podejść, funkcjonalności czy też zagadnień, dzięki czemu być może w przyszłości zaoszczędzimy czas w przeszukiwaniu zasobów Internetu na nasz problem. Przeciwnicy zbiją ten argument twierdząc, że wiele z tej wiedzy nie ma zastosowania w praktyce. W pewnym sensie zgadzam się z tym stwierdzeniem, bo wiedza teoretyczna to nie to samo co wiedza praktyczna. Jednak wszyscy na pewnym etapie naszej edukacji musieliśmy poznać np. reguły pisowni - ortografii. Tak samo jest w przypadku posiadania certyfikatu. Nie tylko potwierdza on naszą wiedzę w danym temacie, ale pozwala również rozmawiać tym samym językiem z innymi osobami z tej samej dziedziny. Ponownie przytoczę słowa pana Jakuba, które bardzo dobrze podsumowują podejście do certyfikacji:
Proponuję nie traktować certyfikatu jako celu samego w sobie, a raczej jako czynnik motywujący do nauki.
Pułapka certyfikatów
Parę lat temu, będąc na jednym ze szkoleń, usłyszałem zdanie, które zapadło mi mocno w pamięci: Im więcej wiesz, tym trudniejsze przypadki dostajesz. W pełni się z tym zgadzam. W miarę, jak nasza wiedza z danej dziedziny się poszerza, dostajemy coraz to trudniejsze zadania do wykonania. I aby je dobrze wykonać wykorzystujemy zdobyte już doświadczenie lub szukamy pomocy u bardziej doświadczonych. Bardzo często okazuje się, że ci bardziej doświadczeni są posiadaczem jakiegoś certyfikatu, który pozwala im na rozwiązanie naszego problemu. Dlatego warto czasem sięgnąć do tej wiedzy, bo ona pozwoli nam na poznanie pewnych standardów.
Zdobywanie kolejnych certyfikatów jest również niebezpieczne. Wielokrotnie spotkałem się z sytuacją, gdy wracając po kolejnym szkoleniu lub egzaminie uważałem, że zdobyta wiedza jest jedyną słuszną drogą jaką należy podążać. Trzeba na to uważać, bo nie każdy przypadek z jakim mamy do czynienia będzie pasował do standardów zaprezentowanych na szkoleniu. Warto się nimi posługiwać, ale czasem trzeba dopasować się do zaistniałej sytuacji. To również pokazuje, że nie każdy certyfikat jest wart uwagi. Po pierwsze warto sprawdzić kto wystawia potwierdzenie naszej wiedzy. Czy jest to uznana na świecie marka, czy raczej lokalna firma. Druga sprawa to czy certyfikat będzie przydatny w naszej pracy, czy odbiega od naszych potrzeb i kierunku rozwoju? Osobiście nauczyłem się mocno analizować rodzaj certyfikatu jaki chciałbym zdobyć. Niemniej jednak uważam, że każda próba podejścia do egzaminu jest bardzo wartościowa i tylko wzbogaca naszą wiedzę i oczywiście dba o stan naszych szarych komórek mózgowych, które potrzebują czasem popracować :) nie brońmy im tego i rozwijajmy się, bo kto stoi w miejscu ten się cofa.
Bibliografia:
https://bulldogjob.pl/news/484-ktore-certyfikaty-it-sa-warte-zachodu
Dokładnie tak to wyglada- poszerzasz wiedzę to rzucasz się na trudniejsze zagadnienia, czujesz się silniejszy. W dodatku czytając literaturę, słuchając webinarow może się zdarzyć, że masz w pracy problem i wiesz jak to podobno rozwiązać, ale tylko wydaje ci sie- ta przeczytana/ wysłuchania wiedza jest zbyt powierzchowne. Jak to mowia"wiesz że dzwonią, ale nie wiesz w którym kosciele". Przygotowanie do egzaminu daje lepsze efekty.
OdpowiedzUsuń